2:45, karetka, w drodze na ostry dyżur.

Sanitariusz do S: A co to za dziwnym językiem mówi do ciebie twoja mama?

S przez maskę do inhalacji ledwo łapiąc oddech: (z oburzeniem!) To jest przecież po polsku!

Reklamy

Po powrocie z przedszkola.

M: Prosiłam cię, żebyś ściągnął buty, nie chodź w kaloszach po pokoju.

S: Nie lubię cię! I nie chcę już z wami mieszkać!

M: To gdzie chcesz się wyprowadzić?

S: Do Afryki!

M: Hmm a jak się tam dostaniesz?

S: aką małą łódką popłynę przez morze.

M: A co będziesz tam jadł?

S: Zerwę sobie banana z drzewa.

M: A mieszkać gdzie będziesz?

S: W hotelu.

M: Nieźle to wszystko obmyśliłeś. A kto będzie ci czytał na dobranoc?

S: Nikt…      Mamo, a dostanę dziś deser po obiedzie?

M: To zostajesz na obiad? A co z wyjazdem do Afryki?

S: A jednak jeszcze nie jadę.

M: 🙂 Cieszę się że zostajesz, bo tęskniłabym za tobą 🙂

S: Naprawdę?

M: No pewnie 🙂

Na lodowisku.
M: musimy w tą stronę jezdzic, tak jak inni.
S: dlaczego? 
M: bo jak sie jedzie pod prąd to mozna sie z kims zderzyc.
S: to tutaj jest prąd?!

S: Babcia jest taka stara, czy ona umarnie niedługo?
M: Mam nadzieję ze nie.
S: A kiedy ty umarniesz?
M: jeszcze mamy duzo czasu na zabawy, nie musisz sie martwic.
S: A kiedy ja umarnę?

W wannie.
S: Nie lubie cie bo umylas mi wlosy! (zlosci sie)
M: wlosy trzeba myc synku.
S: Ja nie bede! (rzuca w M. gąbka, potem kubkiem, chlapie woda)
M: Rozumiem twoją zlosc ale twoje zachowanie mi sie nie podoba. Nie bede czytac ci dzis na dobranoc.
S: (w ryk)
W łóżku nie przestaje prosic o czytanie.
M: Bardzo cie kocham ale dzis ci nie poczytam, tak jak powiedzialam wczesniej.
S: (z krzykiem) Ale jak sie kogos kocha to robi sie wszystko!
M:Otóż nie.
S: ?! (ryk)